Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
"Kategorie"

Zdjęcia w galeriach.


TRZY ZARZUTY DLA "OLSENA"

czwartek, 31 maja 2007 7:15
Zarzuty: przemytu miliona szt. papierosów, na czym Skarb Państwa stracił co najmniej 5 mln zł, udziału w zorganizowanej grupie przestępczej mającej na celu popełnianie przestępstw karno-skarbowych oraz udzielenia pomocy przy przywłaszczeniu mienia znacznej wartości - usłyszy Wiesław M., pseud. Olsen.
 Grozi mu do 10 lat więzienia - poinformował w środę rzecznik prasowy Prokuratury Apelacyjnej we Wrocławiu Krzysztof Schwartz.Wiesław M. był poszukiwany dwoma listami gończymi wydanymi przez Sąd Okręgowy we Wrocławiu do odbycia zasądzonej kary oraz przez Prokuraturę Apelacyjną we Wrocławiu w związku z nowymi zarzutami. M. oddał się w poniedziałek w ręce policjantów z warszawskiego CBŚ.W ramach pomocy prawnej mężczyznę przesłucha i postawi mu zarzuty Prokuratura Apelacyjna w Warszawie.Jak poinformował PAP w środę rzecznik prasowy Prokuratury Apelacyjnej we Wrocławiu Krzysztof Schwartz, prokuratorzy wrocławscy poprosili warszawskich o pomoc prawną. "Dlatego warszawscy prokuratorzy przesłuchają M. i postawią mu trzy zarzuty" - wyjaśnił Schwartz. Dodał, że M. zarzuty usłyszy prawdopodobnie jeszcze w środę.Schwartz powiedział, że prokuratura nie zdecydowała jeszcze, czy będzie występować o areszt M. "Zdecydujemy po przesłuchaniu Wiesława M. Jeśli mężczyzna przyzna się do stawianych mu zarzutów i złoży wyjaśnienia, nie będzie takiej potrzeby" - dodał. Wyjaśnił, że jeśli M. nie przyzna się do zarzutów, to prokuratura będzie wnioskować o areszt, mimo że mężczyzna lada dzień trafi do zakładu karnego, aby odbyć 3-latnią karę pozbawienia wolności za inne przestępstwa. "Inne prawa ma skazany, a inne tymczasowo aresztowany. W tym drugim przypadku aresztowany nie może kontaktować z osobami postronnymi" - powiedział Schwartz.Rzecznik prasowy Sądu Okręgowego we Wrocławiu Bogusław Tocicki poinformował PAP, że Wiesław M. w listopadzie 1999 r. został uznany za winnego dziewięciu przestępstw gospodarczych. "Mężczyzna nigdy jednak nie przyznał się do winy. Nie rozpoczął też odbywania kary" - dodał Tocicki.W sumie Sąd Okręgowy we Wrocławiu skazał go na 3 lata więzienia za m.in.: poświadczania nieprawdy przy uzyskiwaniu kredytów, czym doprowadził m.in. banki i kontrahentów do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości - chodziło o 11 mld starych zł; wprowadzenie w błąd Banku Śląskiego co do właściciela podmiotu "DWL IPaTG" oraz możliwości zakupienia przez niego Dworu Wazów, czym doprowadził do niekorzystnego rozporządzenia mieniem 800 mln starych zł; ułatwienia wyłudzenia 7 mld starych zł na szkodę kopalni węgla kamiennego "Śląsk"; posłużenia się podrobionymi fakturami szwedzkich podmiotów gospodarczych na kwotę 3,5 mln koron; obciążenia swojej spółki GP Bolagen International Company kosztami uzyskania przychodów z podrobionych faktur na kwotę 8,5 mld starych zł, czym naraził Skarb Państwa na szkodę 3,4 mld starych zł.Wiesław M. był w latach 90. jednym z najbogatszych Polaków - jak donosiły media - związanym z podziemiem przestępczym. "Nasz Dziennik" napisał, że M. miał w 1992 r. wręczyć Markowi Ungierowi (wtedy szef Juventuru, a w kolejnych latach szef gabinetu prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego) pół mln dolarów łapówki za sprzedaż po zaniżonej cenie wrocławskiego Dworu Wazów i drugie tyle za pozostałe hotele należące do Juventuru. Śledztwo w tej sprawie ma prowadzić Prokuratura Apelacyjna w Lublinie. Prokuratura Krajowa przesłała jej materiały 15 maja.Postępowanie w sprawie nieprawidłowości w Juventurze zostało wszczęte w marcu 1995 r. przez żoliborską prokuraturę rejonową. Postanowienie o postawieniu zarzutów Ungierowi - działania na szkodę spółki i wyłudzenia od notariusza poświadczenia nieprawdy przy sprzedaży Dworu Wazów we Wrocławiu - zostało wydane z datą kwiecień 1998 r. (prokuratura w Gostyninie, wyjaśniająca nieprawidłowości podczas śledztwa, prowadzonego przez żoliborską prokuraturę, postawiła prokuratorowi, który je wystawił, zarzut poświadczenia nieprawdy poprzez wystawienie postanowienia z datą wsteczną). Ungier nie został jednak przesłuchany przez żoliborską prokuraturę, a zarzuty nie zostały mu przedstawione.Gdy sprawę upubliczniły media - w listopadzie 2004 r. - szef żoliborskiej prokuratury Wojciech Maj i jej wiceszef Sławomir Santorek (który wydał postanowienie o przedstawieniu zarzutów Ungierowi) zostali odwołani z pełnionych funkcji. Śledztwo przejęła prokuratura okręgowa. Sprawa Juventuru została formalnie umorzona w styczniu 2005 r. przez warszawską prokuraturę okręgową.

komentarze (0) | dodaj komentarz

BYLI POSŁOWIE SLD OSKARŻENI O KORUPCJE

czwartek, 31 maja 2007 7:09

 23 osoby zasiądą na ławie oskarżonych w procesie w sprawie nieprawidłowości przy ubezpieczaniu majątku Elektrowni Opole. Wśród oskarżonych o przyjmowanie łapówek są b. prominentni politycy SLD - b. poseł i minister Aleksandra J. oraz b. opolski "baron" Sojuszu i także poseł, Jerzy Sz. - poinformowała rzeczniczka prasowa opolskiej prokuratury okręgowej, Lidia Sieradzka. Najważniejszym wątkiem zakończonego śledztwa była korupcja przy ubezpieczaniu elektrowni. Firmy brokerskie pośredniczące w ubezpieczeniu musiały płacić łapówki osobom pełniącym wówczas funkcje publiczne. "Był to dla nich rodzaj haraczu, który musiały płacić, jeśli chciały dalej funkcjonować na rynku" - tłumaczyła Sieradzka.Wśród oskarżonych o przyjmowanie łapówek jest Aleksandra J., która według prokuratury miała przyjąć prawie 500 tys. zł korzyści majątkowych. Zarzuty dotyczą okresu od 2002 do 2004 r., gdy Aleksandra J. była posłanką na Sejm. Miała wówczas - wykorzystując swój mandat poselski - wskazać brokera, który miał ubezpieczać Elektrownię Opole. Broker w zamian za to podzielił się prowizją z osobami wskazanymi przez b. posłankę, w tym również z nią samą. Grozi jej kara do 12 lat więzienia. Aleksandra J. nie przyznaje się do zarzucanych jej czynów.Inny b. polityk i poseł Sojuszu - Jerzy Sz. ma zarzut żądania i przyjęcia 90 tys. zł łapówki. Pieniądze wpłynęły w lipcu 2002 r. na konto założonego przez niego Opolskiego Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Myśli Lewicowej i Samorządności Lokalnej Demokratycznego Państwa Prawa "Dla Przyszłości". Czyn przypisany Jerzemu Sz. jest zagrożony karą do 8 lat więzienia. B. poseł także nie przyznaje się do tego - jedynego - postawionego mu zarzutu.Pieniądze z prowizji brokera mieli - według ustaleń śledztwa - przyjmować także b. prezes elektrowni Henryk Sz., b. członek zarządu firmy Leszek W., b. szefowa opolskiego oddziału PZU, który ubezpieczał elektrownię - Stanisława Ch., a także mąż Aleksandry J. - Maciej, który według prokuratury był głównym "egzekutorem należności". Zarzuty korupcji mają także właściciele dwóch firm brokerskich, które "dzieliły się" prowizją z przyjmującymi łapówki.Jak podkreśliła prokurator Sieradzka, rzeczywiste kwoty, jakie przyjęli oskarżeni, są wielokrotnie mniejsze od tych, jakie docelowo miały im przypaść. "Według przestępczych ustaleń, mieli w latach 2001- 2007 otrzymać ponad 4,5 miliona zł z wynoszącej 6.5 miliona prowizji pośredników w ubezpieczeniu majątku firmy" - powiedziała Sieradzka. Materiał dowodowy, zgromadzony przez prokuraturę w 114 tomach akt, obejmuje zeznania świadków, wyjaśnienia podejrzanych, dokumenty - w tym wydruki bankowe - a także stenogramy rozmów telefonicznych pomiędzy podejrzanymi, z których wynika, że dochodziło pomiędzy nimi do kłótni o podział pieniędzy. "Podsłuchy były stosowane wobec najważniejszych postaci aktu oskarżenia. Ich stenogramy będą odczytane podczas procesu" - zaznaczyła prokurator.Sieradzka dodała, że oskarżeni nie zatrzymywali dla siebie wszystkich otrzymanych od brokerów pieniędzy. Wędrowały one do wskazanych przez nich instytucji - min. stowarzyszeń i klubów sportowych. "Musimy pamiętać, że przyjęcie korzyści majątkowej jest nie tylko dla osoby, która ją przyjmuje, ale również dla innych osób przez nią wskazanych. Tak było w przypadku 90 tys. zł dla stowarzyszenia Jerzego Sz." - powiedziała rzecznik opolskiej prokuratury.

komentarze (0) | dodaj komentarz

SOCHA PRZED KOMISJĄ, ZAWISZA CHCE WEZWAĆ PREZYDENTA

czwartek, 31 maja 2007 6:58

Sejmowa komisja śledcza ds. banków przesłuchała b. przewodniczącego Komisji Papierów Wartościowych i Giełd Jacka Sochę oraz b. premiera Waldemara Pawlaka. Pytania dotyczyły prywatyzacji Banku śląskiego (BSK). Komisja zamówiła także ekspertyzy prawne dot. ew. przesłuchania w tej sprawie prezydenta Lecha Kaczyńskiego.W czasach prywatyzacji BSK (1993-1994) Socha był dyrektorem Biura Inspekcji Komisji. Natomiast Pawlak był premierem koalicyjnego rządu PSL-SLD, w którym funkcję ministra finansów sprawował Marek Borowski, a wiceministrem odpowiedzialnym z prywatyzację BSK był Stefan Kawalec.Z zeznań Pawlaka wynika, że odpowiedzialność za prywatyzację BSK ponosi Kawalec, Borowski włączył się w ten proces później. Jego zdaniem, przy prywatyzacji Banku Śląskiego należy raczej mówić o niedochowaniu należytej staranności, niż o złamaniu prawa.Pawlak wyjaśnił, że gdy w pierwszych notowaniach giełdowych cena akcji banku wyniosła ponad 13-krotność ceny emisyjnej, zażądał dymisji Kawalca. Borowski nie podzielał opinii Pawlaka w tej sprawie.Zgodnie z obowiązującym wówczas prawem, premier mógł sam odwoływać sekretarzy i podsekretarzy stanu. Decyzję o odwołaniu ministra podejmował Sejm.Pawlak odwołał Kawalca w 1994 r. uznając, że prywatyzacja BSK została źle przeprowadzona. Wyjaśnił, że decyzja o odwołaniu Kawalca była konsultowana z Borowskim. Dodał, że rozmawiał z nim o zwolnieniu wiceministra i prosił, by złożył wniosek o odwołanie Kawalca. Gdy Borowski odmówił, Pawlak zwolnił Kawalca bez takiego wniosku. Następnie Borowski złożył dymisję, która została przyjęta przez Sejm.Akcje BSK sprzedawano jesienią 1993 r. po 500 tys. ówczesnych złotych (50 zł). W dniu debiutu, w styczniu 1994 r., kurs akcji BSK wyniósł 6,75 mln zł (czyli 675 zł). Nie wszyscy akcjonariusze zainteresowani zbyciem akcji mogli jednak sprzedać posiadane walory, ponieważ opóźniało się potwierdzanie świadectw depozytowych. Był to wówczas element rejestrowania na rachunku inwestycyjnym akcji kupionych w ofercie publicznej. Kwestia rozbieżności między ceną emisyjną BSK a kursem giełdowym z pierwszych notowań jest jedną ze spraw, jakimi zajmuje się komisja, badając prywatyzację tego banku.Zdaniem Pawlaka, można się zastanawiać, czy wyceniając akcje BSK przed ich sprzedażą przez ministra finansów, można było dokładniej porównać cenę z giełdowymi kursami banków takich jak WBK czy BRE. Pawlak zwrócił jednak uwagę, że przy określaniu ceny BSK resort finansów działał zgodnie z procedurą prywatyzacji. "Trudno się dopatrzyć wprost złamania przepisów prawa" - dodał. Podkreślił, że po rozpoczęciu giełdowych notowań BSK nie można było już odwrócić procesu prywatyzacji.Pawlak przypomniał, że ówcześni koalicjanci w jego rządzie mieli odmienne poglądy na temat procesu prywatyzacji. PSL chciało wprowadzić zmiany, natomiast SLD było "zauroczone prywatyzacją za wszelką cenę".Socha poinformował, że przy rozpoczęciu giełdowych notowań BSK, potwierdzonych było tylko 4 proc. świadectw, co uznał za działanie "wysoce niewłaściwe". "Wysnuliśmy taki wniosek, że zrobiono to celowo" - wyjaśnił, dodając, że opóźnienia w potwierdzaniu świadectw mogły prowadzić do zawyżania kursu giełdowego akcji BSK ze względu na niską podaż akcji.Zdaniem Sochy, za zaistniałą sytuację odpowiedzialność ponosiło kierownictwo banku i domu maklerskiego. Socha przypomniał, że Komisja cofnęła licencję maklerską dla BSK. Po odwołaniu banku KPW licencję przywróciła, ale ukarała bank finansowo.Posłów interesowało też, czy resort finansów, jako sprzedający akcje BSK, mógł manipulować giełdowym kursem.Socha przypomniał, że po rozpoczęciu notowań BSK na giełdzie, w styczniu 1994 r., minister finansów sprzedał pakiet akcji BSK, wynoszący ponad 2 proc. akcji banku. Zgodnie z obowiązującym prawem, akcjonariusz sprzedający taki pakiet powinien był poinformować o tym spółkę, by mogła przekazać tę informację inwestorom."To nie zostało zrobione. Nie wiem, czy to była manipulacja" - powiedział Socha. Przypomniał też, że sprawą zajmowała się wówczas KPW.Wyjaśniał, że decyzję o dopuszczeniu do notowań giełdowych podejmowała sama giełda. Jego zdaniem, choć większość akcjonariuszy nie miała możliwości sprzedać akcji BSK na pierwszych sesjach, to GPW mogła podjąć decyzję ze względu na trwającą hossę. Socha przypomniał, że hossa trwała od marca 1993 r. i na początku 1994 r. pojawiły się pytania o jej trwałość. Podkreślił, że gdyby notowania rozpoczęły się zbyt późno, inwestorzy straciliby okazję do korzystnego sprzedania akcji po załamaniu na giełdzie.Podczas przesłuchania posłowie pytali też o tzw. "listę Pęka", czyli o listę osób, które w 1993 r. kupiły akcje BSK.O liście mówił podczas przesłuchania 16 maja eurodeputowany LPR Bogdan Pęk. Miał on widzieć u b. przewodniczącego Komisji Papierów Wartościowych (KPW - poprzedniczki KPWiG) Lesława Pagi listę akcjonariuszy Banku Śląskiego (BSK). Na tej liście miały znajdować się znane nazwiska - w tym osób, które były uprzywilejowane podczas sprzedaży akcji BSK."Nic o takiej liście nie wiem, takiej listy nie widziałem. Nie znam ani jednego nazwiska, żadnej osoby, która miałaby być w szczególny sposób wyróżniona i znajdować się na tej liście" - podkreślił Socha. Nie wykluczył, że taka lista mogła istnieć, ponieważ gdyby Komisja zwróciła się do biura maklerskiego prowadzącego sprzedaż akcji BSK o wykaz akcjonariuszy, musiałaby listę otrzymać.Pawlak natomiast stwierdził, że słyszał o liście z doniesień medialnych.Według przewodniczącego komisji Adama Hofmana (PiS), zeznania Pawlaka wniosły wiele do prac komisji. "Premier powiedział dość jasno - odpowiedzialność polityczną - według umowy koalicyjnej - za prywatyzację Banku Śląskiego ponosi minister finansów i SLD ze swoim przewodniczącym Aleksandrem Kwaśniewskim" - powiedział dziennikarzom."Będziemy sprawdzać, czy te akty oskarżenia, które zostały umorzone - zostały umorzone prawidłowo. Badamy też ten wątek. To że sprawy nie zakończyły się wyrokami, to nie znaczy, że nie popełniono tam przestępstwa" - ocenił Hofman.Poseł Artur Zawisza (PR) proponował, aby komisja przesłuchała w tej sprawie także prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który był prezesem Najwyższej Izby Kontroli, gdy NIK kontrolowała prywatyzację Banku Śląskiego. Komisja uznała jednak, że zanim zdecyduje, czy wezwie na przesłuchanie prezydenta, konieczne są ekspertyzy prawne.Zawisza powiedział, że do czasu otrzymania ekspertyz, wstrzymuje się ze złożeniem formalnego wniosku.Dziennikarzom poseł mówił jednak, że nie ma wątpliwości prawnych. "Tak jak można wezwać było Aleksandra Kwaśniewskiego (przed sejmową komisję śledczą ds. PKN Orlen-PAP), tak można wezwać prezydenta Kaczyńskiego" powiedział. Zdaniem przewodniczącego  komisji Adama Hofmana (PiS), nie ma potrzeby przesłuchania prezydenta, gdyż raport NIK zawiera wyczerpujące informacje na temat przebiegu prywatyzacji Banku Śląskiego.Zgodnie z ustawą o komisji śledczej prezydent może zostać wezwany, ale jest też jedyną osobą w państwie, która nie ma obowiązku stawienia się na przesłuchaniu.Eksperci komisji podkreślili, że aby wezwać prezydenta, komisja musi wyczerpać wszystkie inne środki dowodowe.

komentarze (2) | dodaj komentarz

Kaczmarek: jesli SLD mnie pozwie, opowiem o kontach

czwartek, 31 maja 2007 6:52

Jeśli SLD wytoczy mi proces, podzielę się z sądem swą wiedzą o tym, jakie osoby miały konta w jakich bankach i z kim są one powiązane - tak szef MSWiA Janusz Kaczmarek komentuje zapowiedź Sojuszu o możliwości pozwania jego i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Dodał, że powie to sądowi, jeśli dojdzie do takiego procesu, a sąd zwolni go z tajemnicy służbowej.Szef SLD Wojciech Olejniczak twierdzi, że Kaczmarek i Ziobro pomawiają lewicę i SLD w sprawie zagranicznych kont. Zapowiedział, że jeśli te pomówienia nie skończą się, SLD wystąpi do sądu o ochronę dóbr osobistych."Wszystkie moje wypowiedzi są wyważone i mają swe odzwierciedlenie w faktach" - powiedział w poniedziałek Kaczmarek na konferencji prasowej. "SLD nie zbije na mnie kapitału" - dodał.Po południu w studiu TVN24 minister podkreślił, że materiał dowodowy dotyczący tej sprawy jest "bardzo interesujący" i pozwoli w przyszłości na stawianie zarzutów i kierowanie do sądu aktów oskarżenia. Dodał, że w jednym przypadku pozwolił już na wystawienie listu gończego za pewną osobą.Minister nie chciał ujawnić szczegółów. Powiedział jedynie, że "jest to osoba, która w pewnym czasie pełniła funkcje państwowe i brała udział w prywatyzacji".W zeszły czwartek Kaczmarek mówił, że są politycy z SLD, którzy mają konta za granicą, a pieniądze na nich prawdopodobnie pochodzą ze źródeł przestępczych. Według zeznań oskarżonego m.in. o korupcję lobbysty Marka Dochnala, tajne konta mieli posiadać w Szwajcarii i Lichtensteinie byli prezydenccy ministrowie Marek Siwiec i Marek Ungier, b. minister gospodarki Jacek Piechota, b. minister skarbu Wiesław Kaczmarek, b. szef resortu zdrowia Mariusz Łapiński i b. szef NFZ Aleksander Nauman. Zaprzeczali oni tym informacjom.Ziobro nie potwierdził w piątek, że Szwajcaria zgodziła się przekazać listę kont polskich polityków, założonych w tamtejszych bankach - jak podały polskie media. Katowicka prokuratura, która przed rokiem zwróciła się o pomoc prawną do władz Szwajcarii, poinformowała, że nie prowadzi osobnego śledztwa dotyczącego kont, jakie mają posiadać w tym kraju politycy lewicy.Wypowiedzi Ziobry i Kaczmarka na temat domniemanych szwajcarskich kont lewicy skrytykowały SLD i PO. Zdaniem liderów tych partii jak najszybciej należy "przeciąć ten łańcuch plotek i insynuacji".

komentarze (2) | dodaj komentarz

MASKI PLATFORMY OBYWATELSKIEJ

czwartek, 31 maja 2007 6:15

   Podczas niedzielnej konwencji z ust Donalda Tuska padła ważna deklaracja: "Jesteśmy tu, aby rządy IV Rzeczpospolitej zakończyły się tak szybko, jak to możliwe". Na jego miejscu trzymałbym się trwale tej deklaracji Platforma Obywatelska nie chce już szarpać cuglami państwa. Na niedzielnej konwencji programowej zobaczyliśmy nową twarz tej partii - proeuropejską, zatroskaną o losy kraju pod rządami radykałów, a mimo to uśmiechniętą, bo świadomą własnej wartości i celów. To bardziej sympatyczna twarz niż poprzednia - partii wzywającej do radykalnych rozliczeń z przeszłością i podjęcia ryzykownych eksperymentów dla wzmocnienia państwa. Ale przecież były też inne twarze PO - przed sześciu laty raczkująca wówczas partia miała twarz ugrupowania skrajnie liberalnego, później mocno konserwatywnego, akcentującego wartości chrześcijańskie i rodzinne. Dziś nie wiemy, która twarz jest prawdziwa. Może są to tylko maski, które bez trudu można kupić od specjalistów do spraw politycznego marketingu, nosić, dopóki służy to wzrostowi notowań, a potem zastąpić nową? Łatwość zmiany wizerunku i elastyczność to cechy pożądane w polityce, pod warunkiem że się z nimi nie przesadzi. Donald Tusk i Platforma Obywatelska mają dwa lata, by udowodnić wyborcom, że traktują program i fundamenty, na których jest oparty, poważnie.                                                    W obronie demokracji, przeciw IV RP
Z hasłami i politycznymi sloganami trzeba postępować ostrożnie. Bywa, że zaczynają żyć własnym życiem. Kto inny je wymyśla, kto inny nadaje nowe znaczenie i traktuje jako własne. Tak było z hasłem budowy IV RP. Jako jeden z pierwszych użył go prof. Paweł Śpiewak w artykule "Koniec złudzeń" opublikowanym w styczniu 2003 roku. To była reakcja na ujawnienie przez "Gazetę Wyborczą" afery Rywina. Profesor i obecny poseł PO uznał wówczas, że III RP wykorzystała możliwość samonaprawy, więc jedynym sposobem na wyjście z kryzysu jest budowa IV RP. To była doraźna publicystyka, niepoparta gruntownymi badaniami stanu państwa i społeczeństwa. Również sposób wprowadzenia IV RP pozostał na poziomie publicystyki. Zgrabne sformułowanie zostało potraktowane zarówno przez PO, jak i PiS jako wygodny slogan wyborczy. Dopóki obie partie szły do wyborów obok siebie, walcząc ze skorumpowanym SLD, nie było w tym niczego kłopotliwego. Slogan stał się niebezpieczny, gdy PiS po zwycięstwie wyborczym i zbudowaniu koalicji rządowej zaczął go wprowadzać w życie. Nowy numer RP miałby sens, gdyby udało się PiS-owi lub innej partii przeforsować własny projekt konstytucji. Nie ma niczego złego w tworzeniu IV, V, a nawet VI RP, pod warunkiem że odbywa się to zgodnie z obowiązującym prawem i poszanowaniem norm demokratycznych.  PiS nie jest jednak w stanie zmienić ustawy zasadniczej metodami demokratycznymi (nie ma odpowiedniej większości w parlamencie), a jednocześnie atakuje instytucje III RP i przepisy konstytucji. To sytuacja szkodliwa dla ładu demokratycznego, który w Polsce ma bardzo krótką tradycję. Platforma Obywatelska dotychczas nie była w pierwszym szeregu organizacji protestujących przeciwko psuciu demokracji w Polsce. Ba, w opublikowanym w lutym przez grupę działaczy PO z Janem Rokitą na czele dokumencie programowym pojawiło się sformułowanie, że "misją Platformy Obywatelskiej jest głęboka przebudowa państwa polskiego". Państwo jest dla Rokity sprawą centralną. Mniej więcej to samo uważa PiS - żeby w Polsce było lepiej, musimy zmienić państwo, oczyścić je z postkomunistycznych układów. Nawet jeśli recepta Rokity na dobre państwo jest inna niż PiS - polityk PO chce większej decentralizacji - to wiele pomysłów jest zbieżnych. Politycy PiS mówią: kto chce radykalnie zmieniać państwo, niech się przyłączy do nas. Slogan o IV RP napędza PiS-owi zwolenników, ale dla PO stał się kulą u nogi. Zmusza Platformę do robienia szpagatu. PO nie podoba się, że PiS walczy z NBP, ale zachowuje dziwną wstrzemięźliwość, gdy premier i prezydent atakują Trybunał Konstytucyjny. Partia Donalda Tuska popiera rozwiązanie WSI, lecz krytykuje raport Macierewicza w tej sprawie. Jest za lustracją w radykalnej formie, lecz krytykuje ustawę lustracyjną PiS. Wyborca nie do końca rozumie - jest za mało radykalna czy za bardzo? Samo zaangażowanie Platformy w sprawy lustracyjne jest niezrozumiałe dla sporej części elektoratu tej partii. Gdy Trybunał zakwestionował konstytucyjność ustawy, Donald Tusk wezwał do ponadpartyjnego porozumienia w sprawie nowego projektu. W przeddzień konwencji programowej lider PO udzielił "Rzeczpospolitej" wywiadu - niemal w połowie poświęconego lustracji - jakby to była najważniejsza w Polsce sprawa.
Jednak na niedzielnej konwencji z ust Donalda Tuska padła ważna deklaracja: "Jesteśmy tu, aby rządy IV Rzeczpospolitej zakończyły się tak szybko, jak to możliwe". Na jego miejscu trzymałbym się trwale tej deklaracji. Jeśli wyborcy usłyszą za jakiś czas, że IV RP braci Kaczyńskich jest fałszywką prawdziwej IV RP, którą zbuduje Platforma Obywatelska, może całkowicie stracić zainteresowanie dla programu tej partii.
Obywatel przed państwem
O ile program przedstawiony w lutym przez grupę Rokity był nakierowany na przebudowę państwa, to program przyjęty na niedzielnej konwencji skupiony jest na obywatelu. To różnica zasadnicza. Platforma przypomniała sobie, że wolność była wartością, którą kiedyś najbardziej eksponowała. "Instytucja państwa powstała dlatego, że ludzie uznali ją za najlepszego gwaranta ich wolności" - czytamy w programie. A dalej: "Jednym z najważniejszych elementów stabilności demokracji oraz poczucia uczestnictwa obywateli w życiu publicznym jest rozwój społeczeństwa obywatelskiego oraz jego instytucji (...). Słabością i znaczącym problemem w stworzeniu modelu efektywnej polityki społecznej są różnorodne bariery w rozwoju kluczowego podmiotu, jakim jest trzeci sektor". Platforma, opowiadając się za skuteczniejszym ściganiem przestępstw i korupcji, dostrzega jednocześnie niebezpieczeństwa, wynikające z wyposażenia organów ścigania w nadmierne uprawnienia. "Platforma Obywatelska musi zawsze pilnować wyważonego kompromisu pomiędzy dalszym zwiększaniem uprawnień operacyjnych służb a ograniczaniem praw obywatelskich" - stwierdza program. To ważna deklaracja, wyraźnie różniąca PO od PiS, które próbuje zwiększyć swą popularność dzięki spektakularnym akcjom przeciwko prawdziwym lub rzekomym przestępcom. PO protestuje przeciwko "używaniu metod policyjnych dla inwigilacji życia publicznego". Partia Tuska w swym programie proponuje określenie form, metod oraz zakresu i czasu dokumentowania czynności operacyjno-rozpoznawczych po to, by zmniejszyć liczbę nadużyć i działań pozornych ze strony służb. PO zrezygnowała z egzotycznych pomysłów na reformę centralnych organów państwa - odchudzenia Sejmu, likwidacji Senatu. Radykalny, ale całkiem sensowny jest pomysł zmiany sposobu wyłaniania i kompetencji Senatu - uczynienie z niej izby korporacyjnej, w której zasiadaliby reprezentanci różnych środowisk zawodowych i społecznych. Pozostała też dawna propozycja ordynacji większościowej i okręgów jednomandatowych. W obecnym Sejmie ten pomysł nie ma poparcia większości, ale zyskuje coraz większe poparcie w społeczeństwie. Tradycyjnie już Platforma opowiada się za decentralizacją państwa, proponując zwiększenie kompetencji sejmików wojewódzkich i ograniczenie roli wojewodów. Chce wyposażyć organy samorządowe w kompetencje odnoszące się do bezpieczeństwa obywateli. Proponuje utworzenie lokalnej policji. W programie zabrakło analizy zagrożeń dla demokracji ze strony obecnego rządu, ale retoryka lidera partii nie pozostawiała wątpliwości co do stanowiska Platformy. "Jest dziś gorąco, ta duchota przerywana burzami jest symbolem atmosfery panującej w IV RP. Przyjechaliśmy uwolnić Polskę od tej atmosfery" - mówił Tusk.
Platforma przesuwa się też na pozycje proeuropejskie. Opowiada się za stworzeniem nowego Traktatu Konstytucyjnego Unii Europejskiej. To też ważna zmiana w porównaniu z dotychczasowym stanowiskiem, charakteryzowanym przez hasło: Nicea albo śmierć.
Między liberalizmem a solidarnością

Platforma, na którą w ostatnich wyborach głosowała zdecydowana większość przedsiębiorców, nareszcie przedstawia pomysły gospodarcze. Są bardziej wyważone niż w programie wyborczym sprzed dwóch lat, mniej radykalne, nastawione na pozyskanie nowych zwolenników. Jak przystało na konserwatywnych liberałów, politycy PO za fundament zdrowej gospodarki uważają prywatną własność. Program proponuje przyspieszenie prywatyzacji i reprywatyzację. Po 18 latach tworzenia gospodarki rynkowej brzmi to niemal banalnie, ale od kilku lat prywatyzacja jest dla rządu tematem tabu. Prywatyzacja to także jeden z pomysłów Platformy na reformę służby zdrowia. "Nie ma powodów, aby szpitale nie były normalnymi przedsiębiorstwami, nadzorowanymi przez właścicieli" - piszą autorzy programu PO. Dzięki prywatyzacji szpitali może powstać klasa wysokiej jakości menedżerów służby zdrowia. To słuszne podejście. Wolałbym jednak, by w programie odnoszącym się do zdrowia znalazły się też jednoznaczne stwierdzenia, że postęp cywilizacyjny stwarza nowe możliwości leczenia, które są jednak coraz droższe. Zaspokojenie potrzeb medycznych musi się więc wiązać z coraz wyższymi wydatkami i coraz większą partycypacją w kosztach samych pacjentów. Liberalno-konserwatywne jest podejście do rodziny. O ile ugrupowania narodowo-katolickie uważają, że o rodzinę ma się troszczyć państwo (co zbliża LPR i Samoobronę do skrajnej lewicy), Platforma jest zdania, że dla rodziny najważniejsze jest to, by jej członkowie mieli pracę i rosnące dochody. PO nie jest wprawdzie na tyle odważna, by w szczegółach proponować reformę finansów publicznych, ale słusznie stwierdza, że jeśli chcemy utrzymać wzrost gospodarczy w dłuższym czasie, musimy finanse państwa naprawić. Reforma (w podtekście - obcięcie wydatków państwa) jest warunkiem zmniejszenia obciążeń podatkowych oraz składek ograniczających wynagrodzenia. Program gospodarczy nie jest sprowadzony, jak kiedyś, jedynie do podatków. Ale niskie podatki to wciąż sztandarowe hasło PO. Partia zrezygnowała wprawdzie z pomysłu 3 x 15 (czyli 15-procentowego podatku PIT, CIT i VAT), ale wciąż zamierza obniżyć podatki dochodowe - od osób indywidualnych i firm do 15 proc. VAT pozostanie w obecnej postaci, choć możliwe są jego modyfikacje. To stanowisko znacznie bardziej realistyczne, choć z drugiej strony mniej atrakcyjne dla części elektoratu kierującego się raczej hasłami i emocjami niż rzetelną analizą sytuacji. Program poświęca wiele miejsca wyzwaniom rozwojowym i demograficznym. "Niektóre grupy z pokolenia dziadków i rodziców nie powinny - w imię partykularyzmu własnych interesów - zadłużać własnych dzieci. Potrzebna jest prawdziwa solidarność między pokoleniami". Mówiąc prościej - Platforma apeluje o ograniczenie bieżących roszczeń emerytalno-rentowych, bo trzeba myśleć też o sytuacji emerytów za 20 lat i więcej. Liberalizm Platformy łagodnieje wówczas, gdy zajmuje się sytuacją wsi. Eksperci PO, mówiąc o rolnictwie, wolą zajmować się mało istotnymi szczegółami (np. stworzeniem Karty rybaka), niż odważnie przyznać, że dział gospodarki, który przynosi 3 proc. PKB, nie może dawać pracy i dochodów 20 procentom społeczeństwa. Platforma proponuje utrzymanie odrębnego dla rolników systemu ubezpieczeń społecznych (KRUS), który w gruncie rzeczy jest systemem subsydiowania wsi przez miasto. To oczywiście ukłon nie tylko w stronę wsi, ale też PSL, które jest potencjalnym koalicjantem PO. Innych koalicjantów Platforma na razie nie ma, a nawet nie potrafi ich sobie wyobrazić. Donald Tusk wzywał działaczy partii, by zrobili wszystko dla zdobycia w przyszłych wyborach większości bezwzględnej. To zwykła retoryka, w którą raczej nikt w PO nie wierzy. Platforma (z PSL lub sama) będzie skazana na koalicję - albo z centrolewicą, albo z PiS-em. Czytając ostatni program, trudno się zorientować, do kogo jej bliżej. Ale o koalicji i tak zadecyduje sytuacja polityczna, a nie program. Wcale nie jest pewne, czy ewolucja Platformy dobiegła końca. Prawda zamiast godności?

komentarze (2) | dodaj komentarz

NIE ZABIJAJCIE AFGAŃCZYKÓW

czwartek, 31 maja 2007 6:10
Co miesiąc co najmniej stu cywilów ginie w Afganistanie od kul i bomb talibów oraz walczących z nimi wojsk zachodniej koalicji. Pomyłkowe bombardowania wiosek, w których ukrywali się lub mieli się ukrywać talibowie, a także samobójcze zamachy są główną przyczyną cywilnych ofiar. - Nie zabijajcie Afgańczyków - wzywają Amerykanów i partyzantów przedstawiciele ONZ w Kabulu.Według Richarda Bennetta, przedstawiciela ONZ w Afganistanie ds. praw człowieka, jedynie od stycznia do kwietnia zginęło prawie 400 cywilów. W poniedziałek USA i NATO przyznały, że w maju zginęło kolejnych 100 cywilów. Odpowiedzialność za cywilne ofiary generałowie z Zachodu spychają na partyzantów, którzy ich zdaniem celowo chowają się po wsiach i ostrzeliwują stamtąd rządowe konwoje i patrole, by ściągając na wioski amerykańskie bombowce, podburzać Afgańczyków przeciwko obcym wojskom. Zagraniczni dyplomaci niepokoją się, że Afgańczycy jeszcze niedawno uważający obce wojska za wybawicieli od brutalnych rządów talibów zaczynają odwracać się od przybyszów i traktować ich jak intruzów i okupantów. Sami Amerykanie przyznają, że w Afganistanie zrzucili więcej bomb niż w Iraku. Richard Bennett z ONZ wezwał zachodnie wojska oraz partyzantów z Afganistanu, by dokładali większych wysiłków i oszczędzali ludność cywilną. W Kunduz na północy kraju zamachowiec-samobójca wysadził się w pobliżu patrolu zachodnich żołnierzy. Żaden z cudzoziemców nie ucierpiał, za to zginęło dwóch przypadkowych przechodniów. Niedaleko, w Sziberghanie, stolicy północnej prowincji Dżauzdżan, policja otworzyła ogień do tłumu demonstrantów protestujących przeciwko rządom mianowanego przez Kabul gubernatora. Policjanci położyli trupem siedem osób, a ponad 30 ranili. Dzień wcześniej zaś podczas powietrznego ataku Amerykanów na wioskę w południowej prowincji Helmand zginęło około 20 wieśniaków, w tym kobiety i dzieci.

komentarze (2) | dodaj komentarz

POLACY NA WYSPACH KISZĄ SIĘ WE WŁASNYM SOSIE

czwartek, 31 maja 2007 6:08

Jedna czwarta środkowoeuropejskich imigrantów w Wielkiej Brytanii nie przyjaźni się ani nie kontaktuje prywatnie z Brytyjczykami Ustalilli to badacze z uniwersytetów Oxford i Sussex, którzy ankietowali imigrantów z Europy Środkowej podejmujących się prostych cji prac w rolnictwie, budownictwie, hotelarstwie i jako przy dzieciach. "Po dwóch latach pobytu jedna czwarta z badanych nadal nie spędzała czasu wolnego z Brytyjczykami" - piszą autorzy raportu. Dzieje się tak, bo imigranci często pracują z przybyszami z własnego i innych krajów. Ci, którzy pracują w rolnictwie, mieszkają w okolicach, gdzie trudno o kontakty towarzyskie. "Wielu imigrantów, w szczególności ci, którzy mieszkają w Londynie, dzielą mieszkania i spotykają się z innymi imigrantami. Ich krąg społeczny jest zróżnicowany, lecz często brakuje w nim Brytyjczyków. Przybysze twierdzą, że chcą się zaprzyjaźniać z Brytyjczykami, lecz ich ścieżki się nie krzyżują. Wskazują też na to, że Brytyjczycy są grzeczni, lecz wielu nie interesuje zawieranie znajomości" - czytamy w raporcie. O ile przybysze z Europy Środkowej łatwo znajdują pracę i mieszkają w przyzwoitych warunkach, to nie korzystają z usług i opieki społecznej. Np. tylko co trzeci wiedział, jak zarejestrować się u lekarza. Mimo to wielu zamierza pozostać w Wielkiej Brytanii na stałe. Zapowiada to około jednej czwartej pytanych, a liczba ta rosła w miarę kolejnych spotkań z badaczami. A w chwili przyjazdu zostać zamierzało zostać tylko 6 proc. ankietowanych.

komentarze (4) | dodaj komentarz

PIRAT Z ELBLĄGA WYKRĘCIŁ 60 PUNKTÓW KARNYCH

czwartek, 31 maja 2007 6:06

28-letni kierowca autokaru na 12-kilometrowej trasie złamał kilkanaście przepisów ruchu drogowego. Efekt - aż 60 punktów karnych, 2,6 tys. zł mandatu i odebrane prawo jazdy A wszystko wydarzyło się na odcinku krajowej "dwójki" między Wilkowem a obwodnicą Świebodzina. Piratem rekordzistą jest 28-letni kierowca z Elbląga. Mężczyzna przewoził na pokładzie czterdziestu pasażerów. Na autobus zwrócili uwagę policjanci ze Świebodzina, jadący nie oznakowanym autem. Kiedy po raz pierwszy kierowca przejechał po ciągłej linii, postanowili go zatrzymać. Ale zanim to zdołali to zrobić - kierowca popisywał się szaleńczą jazdą, łamał wszelkie zakazy, wyprzedzał na skrzyżowaniach, przejściach dla pieszych. Kierowca tłumaczył się brakiem czasu. Policjanci wystawili mandat karny w wysokości 2,6 tys. zł i 60 punktów karnych! Kierowcę czeka ponowny egzamin na prawo jazdy. Pasażerów - oczekiwanie na nowego kierowcę, bo ten nie mógł ruszyć w dalszą trasę bez uprawnień.

komentarze (4) | dodaj komentarz

SALON POLITYCZNY TRÓJKI Z A.MACIEREWICZEM

środa, 30 maja 2007 8:55

- Witam Państwa bardzo serdecznie. Dziś gościem "Salonu Politycznego Trójki" jest Pan Antoni Macierewicz szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Dzień dobry Panu.- Dzień dobry Panu. Dzień dobry Państwu.- Wczoraj na UW wielka konferencja. Lech Wałęsa obok Aleksandra Kwaśniewskiego i Andrzej Olechowski mówili o zagrożeniach dla państwa prawa, zagrożeniach dla państwa demokratycznego. Jest specjalna deklaracja. Pana tam nie było.- Tak. Mnie tam nie było. I trudno sobie wyobrazić, żebym mógł tam być. Nad tą konferencją jednak ciążyły trzy dramatyczne kwestie. Po pierwsze - wschodnie pieniądze - tak, jak nad początkiem SLD ciążyły sowieckie pieniądze, tak tutaj, nad tym ciążyły pieniądze wpłacone przez oligarchę ukraińskiego Kwaśniewskiemu. Dziś mamy informację, że on będzie finansowany nadal z tego samego źródła. W związku z tym to wrażenie się tylko pogłębia.- Jak powiedział premier - wszystko jest zgodne z prawem.- Rozumiem. Przecież nie twierdzę, że nie jest zgodne z prawem. Tylko mówię, że nad tą konferencją te pieniądze ciążyły i ciążyć będą. Po drugie - oglądałem fragmenty tego - oczywiście nie całość. I to, co zdominowało obraz, jaki widziałem, to zafascynowane, uniesione z radości uśmiechnięte twarze pana Wachowskiego, pana Ungiera, pana Siwca. To jest symbol czasów, które na szczęście odeszły w przeszłość czasów Polski korupcyjnej, czasów Polski rozkradanego majątku narodowego, czasów Polski słabej na arenie międzynarodowej.- Czy nie jest tak, że ta Polska ma rozmaite cechy? III RP to jest również Polska, która osiągnęła sukces ekonomiczny, to Polska, która jest w NATO, to Polska, która jest w UE.- Polska sukces ekonomiczny osiąga teraz. A kiedy pieniądze płynące do Skarbu Państwa są rzeczywiście dystrybuowane dla społeczeństwa. To jest Polska sukcesu ekonomicznego, a nie Polska powstających, gigantycznych fortun oligarchów postkomunistycznych, rozkradanego Skarbu Państwa, niszczonych polskich zakładów, afer gospodarczo-agenturalnych. Nie mam zamiaru kwestionować olbrzymiego wysiłku narodu polskiego w ciągu ostatnich 15 lat. Wysiłku, żeby ocalić jak najwięcej z dorobków przeszłych pokoleń. Dzięki Bogu - to różnie można oceniać - ale generalnie ocenia się, że mniej więcej połowa majątku narodowego udało się ocalić. I to jest oczywiście olbrzymie dobro, które należy bardzo poważnie wliczyć na dobro ubiegłych czasów. Ale elity, które reprezentowali ci trzej ludzie, bo oczywiście na tym spotkaniu byli też ludzie dobrej woli, nie mam zamiaru tego kwestionować, mówię o tych trzech, którzy rzucili mi się w oczy i którzy, jak sądzę, z mojego punktu widzenia zdominowali - czy też im podobni - zdominowali tamto spotkanie. Nie kwestionuję dobrej woli innych. Te elity właśnie dążyły w zupełnie przeciwnym kierunku.- Tak Pan rozpoczął odpowiedź na pytanie. Bo powiedział Pan o pieniądzach, które fundacja Aleksandra Kwaśniewskiego dostała od oligarchy ukraińskiego.- Będą ciążyły na tym spotkaniu zarzuty. Trudno, żeby tak się nie stało, jeżeli okazuje się, że były prezydent jest finansowany przez oligarchę ukraińskiego.- Który mówi - to jest największy ambasador Ukrainy w UE.- Mam nadzieję i jestem głęboko przekonany na tyle, na ile znam tę problematykę, że naprawdę na Ukrainie są ludzie, którzy nieporównanie lepiej reprezentują to państwo w UE. Ale to oczywiście jest rzeczy oceny. Pan Aleksander Kwaśniewski wybiera tę osobę, która dla niego symbolizuje Ukrainę. Mnie się wydaje, że są inne osoby, które Ukrainę we współczesnej Europie, we współczesnym świecie reprezentują dużo lepiej.- Zmierzam do czegoś innego. Może lepiej się wsłuchać w głos dwóch byłych prezydentów.- Też tak uważam. Trzeba się wsłuchać.- I zastanowić się nad tym, czy to, co mówią przypadkiem nie ma - po pierwsze - jakiegoś sensu. Po drugie - czy nie jest tak, że niekiedy naruszane są w Polsce, w IV RP procedury demokratyczne. Czy może coś złego się dzieje, skoro jednak popularność tez głoszonych przez zarówno Lecha Wałęsę, jak i Aleksandra Kwaśniewskiego jest tak duża?- Nie sądzę, żeby popularność tych tez była taka duża. Doceniam oczywiście wysiłek reklamowy, jaki zrobiono wokół tego wydarzenia. Można powiedzieć, że PR był znakomicie zorganizowany. Ale Pan mnie zapytał o treści, które odczytuję ja z tej imprezy, a nie o reklamę, jaką wokół tego zrobiono. A w głos każdego trzeba się wsłuchiwać - nad każdym trzeba się pochylić i wszystkiemu trzeba się przyjrzeć. Chcę jeszcze powiedzieć o trzecim, poza właśnie tą twarzą Wachowskiego, Ungiera, czy pana Siwca, która też dominowała. To jest jeszcze przesłanie walki z lustracją. To jest jeszcze przesłanie, które z mojego punktu widzenia przede wszystkim godzi w bezpieczeństwo państwa, dlatego, że różne są aspekty lustracji. O wielu rzeczach mówiono ostatnio i słusznie. Mówiono bardzo wiele o prawie do dostępu do informacji, o prawie do wiedzy o naszej najnowszej przeszłości. To wszystko jest prawda. Ale głównym - z mojego punktu widzenia - motywem lustracji jest bezpieczeństwo państwa. A na tym spotkaniu tak było, że to był wielki front odmowy przeciwko lustracji. Wielki front pochwały łamania obowiązującego prawa. Przecież osoby, które wczoraj tam dominowały to byli ludzie, którzy przez ubiegły miesiąc wzywali do złamania prawa RP. Nie sposób tego nie odnotować. Przy całym szacunku - jak mówię - tam na pewno było wielu ludzi, którzy przecież mieli inne intencje, etc. To dominowało.- Ale w końcu okazało się, że prawa nie złamali. TK zakwestionował wiele punktów ustawy lustracyjnej. Okazało się, że ta ustawa lustracyjna z punktu widzenia TK była bublem prawnym.- Nie. Ustawa na pewno nie była bublem prawnym. Gdyby rzeczywiście przyjąć tę logikę, którą Pan formułuje, to trzeba by powiedzieć tak - co się tak naprawdę okazało, to jeszcze nie wiadomo. Dlatego, że historia toczy się dalej i możemy być świadkami jeszcze różnych nowych wydarzeń, które będą kazały interpretować orzeczenie TK w jeszcze innym świetle. Mamy obowiązek oceniać sytuację w danym momencie. W momencie, kiedy np. pan Geremek, ale nie tylko on występował przeciwko lustracji, przeciwko składaniu oświadczeń lustracyjnych, wzywał do łamania prawa. I podobnie bardzo wiele osób, które się wczoraj tam spotkały. Z mojego punktu widzenia to godziło w bezpieczeństwo państwa, ponieważ lustracja ma zagwarantować przywrócenie państwu polskiemu bezpieczeństwa.- Ja nie wiedzę. Bo to jest takie twierdzenie, że ma przywrócić państwu polskiemu poczucie, czy fundamenty.- Nie. Nie poczucie. Realne bezpieczeństwo.- Ale dlaczego lustracja? Przecież Pan jest szefem SKW, minister Wassermann pracuje ze służbami. Rozumiem, że Jarosław Kaczyński jest premierem, który kontroluje sytuacje. To dlaczego Panom tak zależy na lustracji, skoro życie przesunęło się dalej?- Życie w ogóle się przesuwa dalej. Taka jest jego natura. Rzecz w tym, że ustawa lustracyjna zawierała - mam nadzieję, że w jakiejkolwiek modyfikacji - mimo, że ten punkt został dotknięty przez TK, będzie zawierała zasadę, iż osoby w przeszłości sowieckimi agentami, nie będą mogły sprawować najwyższych funkcji państwowych. Trzeba sobie uświadomić, że w systemie prawnym, jaki obecnie obowiązuje, jeżeli nie będzie ustawy lustracyjnej zawierającej takie właśnie rozstrzygnięcie, nie będzie można chronić najważniejszych instytucji państwa przed tym, żeby zostały zdominowane przez dawną sowiecką agenturę ze wszystkimi tego konsekwencjami, jakie widzieliśmy, czy przy aferze Rywina, czy później orlenowskiej. Tzn., że utrzyma się, umocni się struktura mafijna zbudowana na dawnych związkach sowieckich agenturalnych. To jest olbrzymie niebezpieczeństwo w sytuacji, kiedy Rosja niewątpliwie potężnieje, kiedy wracają jej imperialne dążenia, kiedy ten problem staje się dla nas jednym z ważniejszych dla bezpieczeństwa państwa.- Przecież lustracja nie dotyczy sowieckich agentów, tylko dotyczy tajnych współpracowników SB i do tego przy niepełnych źródłach informacyjnych, czyli po zniszczonych archiwach, itd.- Tego nie rozumiem, czy przy zniszczonych archiwach. Archiwa otwórzmy. Jeśli chodzi o ten aspekt, który Pan poruszył, nie rozumiem argumentu. Istota rzeczy polega na tym, żeby ludzie o sowieckiej przeszłości nie mogli pełnić najwyższych stanowisk w państwie. Prawnym narzędziem do tego jest właśnie lustracja. TK zablokował lustrację, a ludzie, którzy się tam wczoraj zebrali, do tego wzywali i organizowali kampanię na rzecz zablokowania lustracji.- Ale archiwa dotyczące sowieckiej agentury są w Moskwie, są dobrze strzeżone. Nasza lustracja nie ma do tego dostępu. Lustracja dotyczy tajnych współpracowników.- To prawda.- I co ci tajni współpracownicy mogą złego Polsce zrobić?- Ci tajni współpracownicy mogą zajmować istotne stanowiska w państwie, które jeżeli nie będzie ustawy lustracyjnej, nie sposób będzie bronić przed nimi. W oparciu o obowiązujące prawo przyjdzie pan Iksiński i powie - nie ma możliwości prawnej usunąć mnie z tego stanowiska. I jeżeli pan, panie ministrze, będzie wnioskował o usunięcie mnie z tego stanowiska, to pan będzie łamał prawo i znajdzie w sądzie RP wsparcie w tej sprawie.- Ale ministrowie, posłowie są w Polsce lustrowani. Składają oświadczenia lustracyjne.- Nie. Byli. Byli lustrowani. Teraz nie są lustrowani. Dlatego, bo TK - a między innymi w związku z tymi wezwaniami, całą kampanią, jaka miała miejsce - właśnie lustrację zablokował. Dlatego mówiłem, że to wczorajsze wydarzenie, to był m.in. wielki front antylustracyjny. A jeżeli zważyć na to, co ci ludzie mówili jeszcze przez ubiegłe dwa miesiące, front wzywania do łamania prawa, które miało chronić RP, chronić bezpieczeństwa państwa polskiego.- Co dalej powinno się dziać z lustracją? Powinny być otwarte archiwa tak, jak teraz mówią politycy? Otwarte, ale co otwarte?- Ja oczywiście byłem, jestem i zapewne będę zwolennikiem otwarcia archiwów. Ale uważam, że w takiej strukturze prawnej, jaka została zarysowana przez TK, to głosy ludzi, którzy walczyli przez cały czas z lustracją, wzywające teraz do otwarcia archiwów, są po prostu fałszywe. Ci ludzie tak mówią, bo wiedzą, że to, przy tym stanie prawnym jest nierealne. Najważniejsze jest zaś, żeby nowa ustawa - mam nadzieję - jak najszybciej przeprowadzona zabezpieczyła podstawowe instytucje państwa przed penetracją przez agenturę postsowiecką. To jest najważniejsze.- Czyli dotyczyła węższej grupy? Wracamy do tej samej grupy lustrowanych.- Nie powiedziałem, żeby dotyczyła węższej grupy. Nic takiego nie powiedziałem i nie mam zamiaru takiej tezy formułować. Za to, ważne jest, żeby te instytucje państwa nie mogły być w sposób formalnie zgodny z prawem penetrowane przez tę agenturę. To naprawdę jest olbrzymie niebezpieczeństwo we współczesnym świecie i w Polsce, która jest narażona na tę zewnętrzną presję. I ta presja zewnętrzna jest realizowana poprzez tego typu ludzi.- Pan wie, że jest realizowana?- Tak. Realnie jest.- Tutaj rosyjskie interesy są w Polsce zabezpieczone przez agenturę wpływu? Tak jest, czy nie?- Myślę, że najbezpieczniej i najtrafniej będzie jeżeli odwołamy się do ustaleń, które są bezsporne. A te ustalenia np. komisji orlenowskiej pokazują jaki jest zasięg oraz ustalenia, jakie były przedmiotem raportu o weryfikacji WSI. Jeżeli jedna z najważniejszych instytucji bezpieczeństwa państwa jest kierowana przez 300 oficerów, którzy przeszli przez szkolenia GRU i KGB, to pokazuje jaki był zakres penetracji najważniejszych instytucji państwa polskiego pod rządami osób wzywających do zablokowania lustracji, bo o to właśnie chodzi.- Ale to się skończyło, bo WSI zostało zlikwidowane.- Miejmy nadzieję, że się skończyło. Mam nadzieję, że ten stan zostanie utrzymany. Niemniej jeśliby zostały zrealizowane wezwania wczorajszej konferencji, to byśmy mieli powrót do tamtej sytuacji. I to jest właśnie zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa.- Czy to nie jest tak, że Pan ma taką filozofię strachu, filozofię odwoływania się do przeszłości i opowiadania o zagrożeniach, które we współczesnym świecie są inne, a przynajmniej z tej strony są mniejsze?- Nie. Nie sądzę, żebym miał filozofię strachu. Za to rzeczywiście mam filozofię dbania o bezpieczeństwo państwa polskiego. To jest mój ustawowy obowiązek. I jeżeli tego zaniedbamy, to Polska znajdzie się znowu w różnorodnych zależnościach, które zlikwidują świeżo odzyskaną niepodległość.- Jak może, skoro jesteśmy w NATO, w UE, to jak można mówić o innych, różnorakich zależnościach?- Na szczęście jesteśmy w NATO. A przede wszystkim budujemy partnerskie stosunki bezpieczeństwa i wzajemnych, bliskich relacji ze Stanami Zjednoczonymi. To jest fundament naszego międzynarodowego bezpieczeństwa. Liczę też na to, że nasza obecność w UE zostanie korzystnie spożytkowana, że UE w tych konfliktach, które obecnie się dzieją, opowie się za Polską. Tak na razie jest i to jest optymistyczne.- Dzisiejsza "Rzeczpospolita" na pierwszej stronie: "Ponad milion komputerów wykorzystali rosyjscy hakerzy do ataku na estońskie strony internetowe. Zablokowano serwery najważniejszych instytucji, banków, czołowych gazet i partii politycznych". To jest realne niebezpieczeństwo?- To bardzo realne niebezpieczeństwo i jego się zwykle nie dostrzega. Internet i upowszechnianie informacji oraz funkcjonowanie wielu instytucji państwowych jest w olbrzymim stopniu oparte właśnie o łączność internetową, komputerową. Tymczasem - nie tylko w Polsce - możliwość penetracji i zablokowania właśnie tego typu łączności przez zewnętrzną interwencję jest ostatnio gigantyczna. Takie kwestie miały miejsce także w kilku najważniejszych instytucjach życia państwa polskiego. Na szczęście udało się to niebezpieczeństwo zidentyfikować i go wyeliminować. Ale to jest rzeczywiście bardzo realne niebezpieczeństwo. Także odgrywają tu bardzo dużą rolę spółki infiltrowane przez byłych żołnierzy WSI i o potencjalnych wpływach zewnętrznych.

komentarze (3) | dodaj komentarz

ZIOBRO ROBI NAJWIĘCEJ DOBREGO DLA POLSKI

środa, 30 maja 2007 8:30
Najwięcej dla Polski robi Ziobro. Tuż za nim liderzy buntu przeciw PiS-owskiemu państwu. Takie są wyniki wtorkowego sondażu "Gazety Wyborczej", w którym zapytano Polaków, kto z polityków dobrze, a kto źle służy Polsce. Gazeta podała 14 najgłośniejszych ostatnio nazwisk. Wyniki są, według niej, podwójnie uderzające.Z wyjątkiem ministra Zbigniewa Ziobry (52 proc. ocen "dobrze", 20 proc. - "źle") wszyscy rządzący dostali więcej ocen złych niż dobrych. Słabo oceniono prezydenta Kaczyńskiego, źle Fotygę, Dorna i premiera Kaczyńskiego, bardzo źle Leppera i fatalnie Giertycha Ale Zbigniew Ziobro wygrał cały ranking - wizerunek ministra sprawiedliwości coraz wyraźniej odkleja się od macierzystej partii. Czy to się podoba wykształciuchom czy nie, Ziobro jest spostrzegany jako ten, który próbuje zaprowadzić w Polsce porządek.Tuż za nim wyraźnie na plusie byli politycy, którzy krytykują PiS za psucie demokracji: dwaj buntownicy lustracyjni - Geremek (44 proc.- "dobrze", 22 proc. "źle") i Mazowiecki (42 proc. "dobrze", 16 proc. - "źle"), b. przewodniczący Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Zoll (34 proc. "dobrze", 14 proc. "źle") oraz wracający do polityki Aleksander Kwaśniewski (40 proc. "dobrze", 22 proc. "źle").Uderzające, jak rozwarstwiły się polityczne sympatie. Jeśli gdzieś obóz rządzący cieszy się wyższym poparciem, to wśród najmniej wykształconych. Wśród ludzi po podstawówce więcej uznało, że premier i prezydent Kaczyńscy, a nawet wicepremier Lepper dobrze służą Polsce! Także na wsi Lepper był na małym plusie. Giertych ma w każdej kategorii więcej krytyków niż zwolenników, nieco tylko lepiej wypada wśród niewyedukowanych, co dla ministra edukacji nie jest chyba komplementem. Co więcej, aż 60 proc. badanych do 20 lat uznało, że Giertych Polsce szkodzi.Nawet Ziobro ma ten sam profil społecznego poparcia. Cenią go np. ponaddwukrotnie częściej na wsi niż w największych miastach.Sondaż telefoniczny dla "GW" PBS DGA przeprowadziła na reprezentatywnej próbie 500 Polaków. Pominięto odpowiedzi "ani tak, ani tak" i "trudno powiedzieć".

komentarze (3) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 20 marca 2010

Licznik odwiedzin: 533190

"Kalendarz"

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

"Wyszukiwanie"

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

"Głosowanie"






zobacz wyniki

"Subskrypcja"

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

"Ulubione Strony"

BLOG ROKU 2009

FILMY

MANIFESTACJE /STRAJKI/

PETYCJE

POLITYKA

ROZRYWKA

RÓŻNE

SONDY

WAŻNIEJSZE WPISY

"O moim bloogu"

NIECH ZWYCIĘŻY IV RP!!! DLACZEGO BO III RP BYŁA RAJEM DLA ZŁODZIEI!!! ZNIWECZYŁA MARZENIA I NADZIEJE ORAZ CAŁY DOROBEK POKOLENIOWY MILIONY POLAKÓW!!! IV RP - BUDOWA RZECZPOSPOLITEJ PO 16-TU LATACH JE...

"więcej" ...

NIECH ZWYCIĘŻY IV RP!!! DLACZEGO BO III RP BYŁA RAJEM DLA ZŁODZIEI!!! ZNIWECZYŁA MARZENIA I NADZIEJE ORAZ CAŁY DOROBEK POKOLENIOWY MILIONY POLAKÓW!!! IV RP - BUDOWA RZECZPOSPOLITEJ PO 16-TU LATACH JEJ OKRADANIA!!! Wszystko o piłce nożnej i polityce, w szczególności: -pomorskiej piłce nożnej -szeroko rozumianego arbitrażu -wpływu polityki na rozwój piłki nożnej w kraju i w regionie.

"schowaj" ...

"O mnie"

Jestem prawdziwym patriotą Polski.

Jestem prawdziwym patriotą Polski.

ukryj współtwórców

"Księga Gości"

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 31.01.2010 0:22:10
  • autor: patriotka
  • treść: Wie Pan co, prawdziw...
”afery-po”
Starcie stoczniowców z policją
SONDA
NA KOGO ZAGŁOSUJESZ W WYBORACH DO EUROPARLAMENTU 7.06.09r.

PO
PiS
PSL
SLD
SAMOOBRONA
LPR
POLSKA XXI
LIBERTAS
NIE WIEM
NIE BĘDĘ GŁOSOWAŁ
Zagłosuj JEŚLI CHCIELIBY PAŃSTWO DOBROWOLNIE WESPRZEĆ WOLNE SŁOWO I POMÓC W ROZWOJU STRONY - PROSZĘ O WPŁATY NA PODANE PONIŻEJ KONTO BANKOWE: IBAN PL 95 1440 1387 0000 0000 0860 0589 Z GÓRY DZIĘKUJĘ ZA WASZE ŻYCZLIWE WSPARCIE!!! Blogi Polityczne NIEOBOJĘTNI - blogi wolnych ludzi
SONDA
Zareklamuj bloga...
Adoptowałem pieska o imieniu Alma.


Dodatki na bloga
http://www.blogroku.pl/gregory33,gv6ei,blog.html "CUDOTWÓRCA DONALD" DZIESIĘĆ OBIETNIC I ZOBOWIĄZAŃ PO: 1.Przyspieszymy i wykorzystamy wzrost gospodarczy 2.Radykalnie podniesiemy płace dla budżetówki, zwiększymy emerytury i renty 3.Wybudujemy nowoczesną sieć autostrad,dróg ekspresowych,mostów i obwodnic 4.Zagwarantujemy bezpłatny dostęp do opieki medycznej i zlikwidujemy NFZ 5.Uprościmy podatki, wprowadzimy podatek liniowy z ulgą prorodzinną,zlikwidujemy ponad 200 opłat urzędowych 6.Przyspieszymy budowę stadionów na Euro 2012 7.Szybko wypełnimy naszą misję w Iraku 8.Sprawimy, że Polacy z emigracji będą chcieli wracać do domu i inwestować w Polsce 9.Podniesiemy poziom edukacji i upowszechnimy Internet 10.Podejmiemy rzeczywistą walkę z korupcją. Zagłosuj Zagłosuj logo ARM http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/10,88722,6556674,Starcie_stoczniowcow_z_policja.html Imperium kontra kataryna

Apel ATK ws. CBA

image

”afery-po” afery-po

"Statystyki"

Odwiedziny: 533190
Wpisy
  • liczba: 1195
  • komentarze: 5063
Galerie
  • liczba zdjęć: 74
  • komentarze: 5
Księga gości: 171
Punkty konkursowe: 0
Bloog istnieje od: 1117 dni

Wizytówka


gregory33

Jestem prawdziwym patriotą Polski
forum.wp.pl
http://blogroku.pl/_d/2008_obrazki/kategoria_32/2_obrazek32.gif